Jestem pod wrażeniem, jak bardzo wciągnąć może bezsensowna zabawa. Chodzi mi o szał ostatnich dni na blip.pl. Jedna z użytkowniczek robiąc pierogi uznała, że zabawnie byłoby po przyrządzeniu ułożyć je w słowo “blip”. Tak też zrobiła, a zdjęcie umieściła w jednym ze swoich blipowych statusów. Społeczność od razu podchwyciła pomysł i “blipotwory” posypały się jeden za drugim. Zabawa wciągnęła też mnie.

Blipotwór to przeniesione z komputera do świata rzeczywistego logo serwisu blip.pl. Zabawa sprecyzowanych zasad nie ma, aby wziąć udział wystarczy ułożyć słowo “blip” z dowolnych przedmiotów, cyknąć zdjęcie i umieścić je w jednym ze swoich statusów z tagiem #blipotwory.

W ciągu ostatnich 48 godzin w serwisie pojawiło się ponad 100 mniej lub bardziej udanych blipotworów. reuptake - autor blipa obiecał rozdać koszulki twórcom najlepszych prac. A wszystko to dzięki niesamowitej społeczności jaka urzęduje na polskim klonie (to może zbyt brutalne określenie) Twittera. Pomysły niektórych użytkowników zwalają z nóg. Blip wyszyty na skarpecie, ułożony z kapsułek tranu czy butelek po piwie, wycałowany na kartce papieru, wytarty w kurzu czy ułożony z papierosów to tylko niektóre z najciekawszych.

I ja, mimo (a może właśnie dlatego), że roboty mam mnóstwo, zmarnowałem kilkanaście cennych minut na kreację własnego blipotwora. Gotowy blipotwór znalazł się oczywiście na blipie i niestety (aczkolwiek słusznie) od razu został skojarzony z Blimpem z grono.net - ich ikonka przypomina sterowiec. Co nie zmienia faktu, że kilkuminutowe oklejanie balona było najlepiej zmarnowanym czasem ostatnich dni. Sam blip.pl natomiast stał się ciekawą odskocznią od nudzącego już Twittera.